dalej o rowie...
Już trochę posegregowałam foteczki, to mogę coś tam dodać... i dzisiaj będzie dalej o rowie... panowie zaczeli układać płytki i korytka i okazało się, że tych drugich zabrakło... a miałam wszystko wyliczone, 20 metrów rowu, 50 centymetrowe korytka, 40 sztuk zamówione... ale stoję nad tym rowem, przyglądam się i poprosiłam, żeby panowie zmierzyli te korytka i jak się okazało przyjechały takie 34 centymetrowe...
trzeba było domówić... kilka kolejnych dni czekania i przyjechały... jak panowie chcieli je kłaśc to zaczeły się mokre dni i w rowie pojawiło się sporo wody... zamówiliśmy szmbiarkę, która wybrała wodę (kolejne 150 złotych w koszty) i panowie szybciutko układali korytka...
kolejne dni to zalanie betonem obrzeży zjazu i tej końcówki rowu...
mimo podpór trochę nam ten beton wygiął szalunki, ale po obydwu stronach i wygląda to jakby tak miało być:))))
i tyle kolejnej relacji... a ja mam jeszcze chwilę więc szybciutko lecę do Was... pozdrawiam zaglądających!
Komentarze